Strona używa informacji zapisanych za pomocą cookies w celach statystycznych oraz w ramach dostosowania serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Korzystając z BUSLODZ.PL wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Kliknij, aby zamknąć.

Klątwa historycznych - zabytkowych Ikarusów 280 w Łodzi


Podziel się na FB

Sekcja: Ciekawostki
Kategoria: Ciekawostki i informacje

725.jpg

Klątwa?

Inaczej tego nazwać nie można. Łódź nie ma szczęścia do zabytkowych Ikarusów 280, póki co przynajmniej do tych w najbardziej kultowej wersji z manualną skrzynią biegów i drzwiami harmonijkowymi. Wszystkie starania idą na marne, czy zabierają się za to miłośnicy ze stowarzyszenia, osoby prywatne, czy przedsiębiorstwo komunikacyjne.

2284

Wszystko zaczęło się w 2005 roku. Klub Miłośników Starych Tramwajów chcąc zorganizować 25-lecie eksploatacji Ikarusów 280 w Łodzi, rozpoczął rozmowy z MPK Łódź, aby z tej okazji przystosować najstarszy wówczas, jeżdzący liniowo (rocznik 1982), egzemplarz o numerze 2284 (nr pierwotny 4298). W planie było przemalowanie pojazdu we fabryczne barwy biało-czerwono-białe oraz naniesienie na burty oznaczeń wg starego schematu - malując przy użyciu szablonu. Po głowach chodziło również zachowanie go na wóz historyczny.

Niestety nic z tego nie wyszło i staruszek, który niedługo przed tym wywinął się spod palnika po poważnym wypadku z tramwajem przestał być wozem liniowym. We wyżej wspomnianym zdarzeniu autobus stracił oryginalną naczepę podczas służby na linii 76, po tym jak uderzył w nią Cityrunner linii 10, na skrzyżowaniu ulic Retkińskiej i Wyszyńskiego. Gdy wszyscy postawili na nim krzyżyk, mechanicy z zajezdni Nowe Sady szybko podmienili naczepę z wozu 2752, skierowanego akurat do kasacji i po niedługim czasie od wypadku staruszek śmigał dalej. Stwierdzono bowiem, że wóz ma kratownicę w dość dobrym stanie (jako jedyny w MPK przeszedł dwa remonty kapitalne) i warto w niego jeszcze trochę poinwestować. Niestety pomysły zajezdniowych ekspertów poszły zbyt daleko i ostatecznie wóz przebudowano na holownik o numerze T-25'', którym podmieniono oryginalnego T-25 będącego już w słabej kondycji.

Stało się to pomimo, że KMST wywalczyło skierowanie wozu 2284 na historyka. Zanim "z góry" decyzje dotarły na Nowe Sady, to zajezdnia zrobiła już po swojemu.

I to był pierwszy wóz, z którym nie wyszło.

2992

Drugim był wóz o numerze 2992 (pierwotny nr 4992) z 1989 roku. Zastąpiono nim 2284 w przedstawieniu z okazji 25-lecia. Przemalowano go według wyżej opisanych założeń, a w dniu 17 grudnia 2005 roku odbył się nim przejazd okolicznościowy ulicami Łodzi. Potem wóz wrócił do kursów na zwykłych liniach. Egzemplarz wybrano przypadkowo, bowiem akurat w tym wozie wymieniano miejscowo blacharkę. Gdyby nie pomysły miłośników wóz pomalowanoby w standardowy żółto-czerwony schemat i mało kto zauważyłby różnicę.

Część miłośników narzekało, że wóz z tego rocznika pomalowano w starszy schemat, ale wóz i tak robił ogromne wrażenie. Zarówno w dniu imprezy, gdy wyjechał z lśniącym lakierem - również na schodach i kołach, jak i potem, gdy przybrudził się i skorodował. Przywoływał wiele wspomnień i wnosił dużo odmiany do zwykłej, liniowej, żółto-czerwonej codzienności.

Wielu marzyło o tym, aby wóz zachowano na historyczny. Jednak plany były inne - wykonał swoje na imprezie rocznicowej, a potem miał pracować ciężko na linii, jak inni jego bracia, a potem skończyć tak jak wszystkie inne stare autobusy.

Żywota dokonał w 2007r., będąc na wygnaniu, gdy użyczono go zajezdni Limanowskiego, zmagającej się wówczas z potężnymi brakami taborowymi. Zaliczył krótki epizod stacjonowania na tramwajowej zajezdni przy ulicy Telefonicznej, gdzie w głębokiej trawie tkwiła równie głęboka rezerwa autobusów, mających przydać się jako "zatramwaje" podczas budowy ŁTR-u. Razem ze wszystkimi innymi trafił do swojej ostatniej w życiu "zajezdni", a mianowicie na pole/łąkę, na której złomiarz, który odkupił owe stado węgierskich krążowników i trzymał je tam powoli szabrując elementy do oddania na złom.

3096''

MPK pod naciskiem miłośników z KMST uległo i obiecało wytypowanie innego egzemplarza do celów historycznych. Tym najlepszym okazał się wóz 2096 (pierwotny 4096), który swoją liniową służbę zakończył na zajezdni Limanowskiego pod numerem 3096''. Jego konstrukcja, poszycie i zespół napędowy był ponoć w wystarczająco dobrym stanie. Niestety miłośnikom nie było dane tego sprawdzić. Nigdy się nim nie przejechali na żadnym przejeździe okazjonalnym. Autobus odstawiono na Telefoniczną, aby na Limanowskiego nie został rozszabrowany.

Potem był wielki sukces - historyczne autobusy stanęły na hali przy ulicy Tramwajowej, która była przez ścianę z Muzeum Komunikacji Miejskiej. Od teraz Ikarus 280.26 nr 3096'' wraz z Jelczem M11 2904 i technicznym Jelczem "ogórkiem" można było zwiedzać. Niestety MPK weszło we współpracę z firmą Solaris, która na łódzkich terenach chciała budować swoje tramwaje. Stamtąd wóz, wraz z innymi zabytkami, trafił pod dach hali w zajezdni tramwajowej przy ulicy Dąbrowskiego. Niestety w 2009 roku zajezdnię zlikwidowano. Autobusy trafiły ponownie do zajezdni Limanowskiego. Potem zaliczyły zajezdnię tramwajową na Helenówku, aby w 2012 roku wreszcie trafić do zajezdni tramwajowej na Brusie, gdzie po likwidacji spółki Tramwaje Podmiejskie, planowano zorganizować muzeum taboru.

Małym epizodem nawiązującym do 2284 i 2992 oraz szansą na lepsze jutro wozu 3096'' miało być 30-lecie Ikarusów 280 w Łodzi, które przypadło w 2010 roku. KMST postulowało, aby wóz uruchomić i przywrócić malowanie fabryczne - tym razem już kremowo-czerwone. Niestety MPK opracowało taki kosztorys, że wszystkim opadły szczęki i pomysł poszedł w odstawkę. Ostatecznie imprezę zorganizowano dwoma liniowymi Ikarusami z automatyczną skrzynią biegów oraz harmonijkowcem osoby prywatnej, o którym w dalszej części artykułu.

W swoim nowym miejscu, na Brusie, Ikarus wraz z pozostałymi pojazdami oraz autobusami osób prywatnych czekał na odrestaurowanie.

1553

W 2015 roku, po zakończeniu eksploatacji liniowej Ikarusów w łódzkim MPK, do placówki trafił wóz o numerze 1553 (pierwotnie 2553). To typ 280.70E z automatyczną skrzynią biegów firmy ZF. Odtąd oba z 3096'' czekały cierpliwie na to, co im przyszłość przyniesie. Już wtedy praktycznie postawiono krzyżyk na harmonijkowca, bo przecież miał zastępce i do tego będącego na chodzie. 3096'' rozpadał się w oczach. Co prawda poszycie zewnętrzne składało się z dobrej jakości blach i nadkoli wykonanych z kompozytów, ale aluminiowe nity, którymi je przymocowano utleniały się i wszystko sypało się na ziemię, odsłaniając skorodowaną kratownicę. Wnętrze pojazdu popadło w zupełną ruinę. Rdza nie szczędziła też drzwi.

Utrzymanie w ciągłej sprawności i opłacanie, bardzo rzadko wyjeżdżającego 1553 było solą w oku MPK. Finalnie oba wozy sprzedano w 2017 roku. 3096'' odkupił złomiarz i wysłał do huty, a 1553 trafił w ręce prywatne.

I tak zakończyła się kilkunastoletnia walka o zachowanie historycznego Ikarusa 280 w MPK. Autobusu, który towarzyszył Łodzianom od dziesięcioleci (1980-2015) i zaraz po Jelczach 272 MEX, zwanych popularnie "ogórkami", był najliczniejszym w historii taboru autobusowego łódzkiego MPK. Było 555 sztuk. Do tego kilkanaście wozów posiadał łódzki PKS.

BV04 / BV99 (3010, 4298)

W roku 2009 walkę o zachowanie 280-tki podjął wielki miłośnik tej marki, założyciel serwisu BUSLODZ.PL - Przemysław Bakaj. Wraz z jego kolegami Marcinem Wnukowiczem, Tomaszem Głazem i Michałem Cybulskim oraz niezastąpioną pomocą wielu innych miłośników podjął prywatną inicjatywę pozyskując egzemplarz z wybrzeża. W Łodzi ostatnie lewarki (nie licząc 3096'') skasowano w 2008 roku, dlatego gdy Łukasz Staniszewski z Gdyni zaproponował swój pojazd, to ekipa z Łodzi sprowadziła do siebie wóz, który figurował pod numerem 2627 (pierwotnie 26627). Początkowo wóz otrzymał numer BV04 (kolejny w kolekcji). W styczniu 2010 roku przenumerowany został na BV99, za sprawą decyzji o numeracji przegubowców od ostatniego numeru w dół.

Wóz pomalowano w tzw. barwy volanowe, czyli malowanie zakładowe Buslodz Volan - fikcyjnego przewoźnika, nawiązującego nazwą do węgierskich "pks-ów". Biały wóz opasany był niebieskimi i żółtymi pasami, a na masce miał duży napis BUSLODZ VOLAN. Wzorem węgierskim atrapę przednich świateł podmieniono na taką z turystycznego Ikarusa 256, z czterema reflektorami.

W lipcu 2010 roku, po nieudanej próbie związanej z przywróceniem do ruchu mpkowskiego 3096'', wóz przemalowano w barwy biało-czerwono-białe i nadano numer 3010, malując oznaczenia od szablonu, tak jak w 2992. Warto wspomnieć, że wszystkie szablony do pomalowania wozu 2992 wykonał Przemysław Bakaj wraz ze swoim ojcem Andrzejem (Przemysław fotografował pierwowzór i odkalkowywał z burt, a Andrzej rysował, dorysowywał braki, wycinał itd.), a pierwowzorem, na którym się wzorowali był wóz 2595 - rocznik 1985, który wówczas stał jeszcze wtedy w miejscowości Sosnowiec (między Łodzią, a Strykowem), na auto-szrocie, pełniąc rolę graciarni.

W 2013 roku z numerami na burtach 4298 autobus obsłużył imprezę 33-lecia Ikarusów 280 w Łodzi oraz 65-lecia łódzkich autobusów. Tym samym miłośnicy dopięli swego i na krótko, bo na krótko, ale na ulicach Łodzi zagościł po latach biało-czerwono-biały 4 2 9 8.

Przemysław Bakaj stoczył wielki bój z wszelakimi przeciwnościami związanymi z posiadaniem swojego przegubowca. Liczne wysokie opłaty takie jak OC, podatek od środków transportowych powyżej 3,5 tony, co półroczne przeglądy techniczne, utrzymanie w sprawności mechanicznej, malowanie, spawanie (wykonano m.in. remont okolic sprzęgu i mocowań drążków osi napędowej), opłaty parkingowe, a wreszcie koszty związane z wpisaniem na zabytek w postaci opłacenia rzeczoznawcy.

Po latach oczekiwania i przepychanek z opornym konserwatorem zabytków wóz wpisano do ewidencji ruchomych zabytków techniki. Niestety zły stan kratownicy podwozia oraz oś przednia nadająca się do remontu kapitalnego lub wymiany odsuwały w czasie możliwość wykonania przeglądu na zabytek, więc wóz nie doczekał otrzymania żółtych tablic.

Po załamaniu finansowym w czwartym kwartale 2013 roku autobus trafił tam skąd przyjechał. Nowy-dawny właściciel obiecał się nim należycie zająć. Podobno był już plan finansowy związany z remontem Ikarusa. Niestety tak się nie stało i po zakupie takiego samego pojazdu z Gliwic, gdzie wycofywano ostatnie Ikarusy, 4298 odstawiono na dawcę części. Wóz z Gliwic był kilka lat po remoncie. Dawny 26627 nie przeszedł remontu kapitalnego nigdy. Na jego podłodze była jeszcze oryginalna wykładzina w kółka, a stopnie schodów posiadały fabryczny wzór ryfla. Wszystko to poszło na zmarnowanie, kiedy to wóz rozszabrowano i wszystko co ciekawsze przełożono do ex-gliwickiego, albo zgromadzono w magazynie części. Do nowego przegubowca trafił między innymi kompletny, oryginalny sufit.

W 2014 niedoszły łódzki zabytek został pocięty na złom.

 

W licznych, niezrealizowanych planach, były zakupy większej liczby przegubowców. Były to:

Ikarus 280.26 nr 648 z PKM&WPK Jaworzno (już w pełni uzabytkowiony)

Ikarus 280.37 nr 3298'' (wcześniejszy 2298, pierwotny 4258) z MPK Łódź

Ikarus 280.37C nr 2482 (pierwotny 3498) z MPK Łódź

Ikarus 280.70E nr 1553 (pierwotny 2553) z MPK Łódź - ten sam, którego zachowało najpierw MPK, a następnie Damian Misiak

Ikarus 280.10 z Conex Toruń

Ikarus 280.58 z MPK Częstochowa

Ikarus 280.57 z MZA Warszawa

Ikarus 280.26 z PKM Gliwice (jeden z pięciu takich, którego zakupił Staniszewski)

Oczywiście nigdy nie było planów, aby zachować wszystkie z wyżej wymienionych na raz.

Przemysław Bakaj jest doskonałym przykładem tego jak pasja może zrujnować człowieka i pozbawić marzeń oraz dowodem na to, że jak się nie jest milionerem, to nie powinno się zbierać autobusów w skali 1:1. Należy się skupić na modelach. Im mniejsza skala tym więcej różnych autobusów można posiadać. Kredyty łatwo się bierze, ale potem trudniej spłaca. Jeżeli nabierze się ich zbyt dużo, a dodatkowo dojdzie do tego utrata zdrowia i możliwość normalnej pracy na etacie, to katastrofa gotowa.

Po pierwszym wielkim kryzysie w 2013 roku, kiedy to wyprzedano wszystkie autobusy - poza Ikarusem 260.04 nr 5506 / BV02 pochodzącym z MZK Pabianice (dawna 5-ta zajezdnia MPK Łódź), który był rozgrzebany do remontu i nie było możliwości, aby przejechał gdziekolwiek sam - w 2014 wyszło niespodziewanie słońce i udało się odkupić z powrotem Jelcza M11 nr BV05. Powstał wtedy projekt BV Partybus. Jelcz zaczął wozić imprezowiczów i dzielnie radził sobie na wynajmach do 2017 roku. Wziął też udział w Nocy Muzeów 2017, wożąc pasażerów na specjalnej linii. W 2018 nastąpił krach ostateczny. Jelcz odjechał na Śląsk. Na sprzedaż wystawiono ponownie Ikarusa 260 i gdyby nie to, że nadal nie jest ukończony i póki co się nie sprzedał, to nie było by już żadnego autobusu. Ma to swoje dobre strony... komornik będzie miał co zlicytować.

RV50

W 2013 roku na Brus trafił ostatni Ikarus z floty łódzkiego PKS-u. Był to jedyny egzemplarz z automatyczną skrzynią biegów i dwu płatowymi drzwiami, jaki ten przewoźnik posiadał na swoim stanie. Odkupił go Damian Misiak z przeznaczeniem na pojazd zabytkowy.

Wóz figurował w PKS-ie pod numerem rejestracyjnym EL 70675, wyprodukowano go w 1997 roku i był najmłodszym Ikarusem kursującym po Łodzi i gminach ościennych. W odróżnieniu od mpkowskiej wersji modelu 280.70E, ten posiadał skrzynię biegów firmy VOITH.

Właściciel wpisał go do ewidencji zabytków, zarejestrował na żółte blachy i wynajmuje na przejazdy z każdej możliwej okazji (co sobie klient zażyczy).
Autobus brał udział w imprezie pożegnalnej zakończenia eksploatacji Ikarusów 280 w MPK w 2015 roku oraz w Nocy Muzeów 2017.

RV51 / 3490

Kolejnym zakupem Damiana Misiaka był bizon. Wielki ryczący cudak, z dziwacznie ustawionymi drzwiami. Mowa tutaj o Ikarusie model 280.37C, czyli najgłośniejszej wersji Ikarusa 280 jaką posiadało łódzkie MPK. Automatyczna skrzynia biegów VOITH, potężny silnik M.A.N.-a, drzwi dwu płatowe z czego drugie przesunięte tuż za pierwszą oś. Usytuowanie takie wymuszone było dużo większą niż standardowe RABA-MAN D2156, czy RABA D10, jednostką napędową. Z tego samego powodu zbiornik paliwa przeniesiono do naczepy. Basowy ryk silnika wzmagany jest trzybiegową skrzynią biegów, która wkręca go na wysokie obroty. Do tego dochodzi zamulanie biegów związane z wyeksploatowaniem.

Wóz wpisano do ewidencji zabytków i zarejestrowano na żółte tablice. Jest w ciągłym użyciu, aczkolwiek jeździ na wynajmy dużo rzadziej niż 280.70E, bo raz, że nie słychać w nim muzyki, a dwa jest dość awaryjny.

W MPK zakończył służbę jako 1480. Poprzedni jego numer to 3480. Oba z zajezdni Limanowskiego. Właśnie jako 3480 powrócił z remontu kapitalnego w KZNS Solec Kujwski. Wcześniej służył na zajezdni Nowe Sady pod numerem 2480, który otrzymał jako ostatni z 280.37C, z roczników 1993-1994, po tym jak do fabrycznie przyjętych wozów (2491-2499) Nowe Sady dostały egzemplarze z Limanowskiego (3489-3499). Pierwotnie wóz figurował pod numerem 3490.

RV52 / 1553

W 2017 roku flota Damiana Misiaka powiększyła się, o wspomnianego już wcześniej Ikarusa 280.70E nr 1553, którego w 2015 roku zachowało na historyczny łódzkie MPK, a po dwóch latach postanowiło się go pozbyć, wraz z wszystkimi innymi historycznymi autobusami.

Na wysokości zadania stanął Damian i pomimo wielkich kłód rzucanych mu pod nogi, zakupił wóz, znacznie przepłacając. Nie był to jednak trud poniesiony na marne, gdyż wóz jest w dość dobrym stanie i spokojnie uzupełnia, albo zastępuje ex-pksowego RV50, podczas wynajmów.

Z planów dotyczących pozyskania przegubowców z harmonijkowymi drzwiami można delikatnie wspomnieć o "figlobusie" - jeżdżąca sala zabaw - należącym kiedyś do MPK (wóz nr 113, dawny 2949, pierwotny 1992), obecnie w posiadaniu fundacji Happy Kids (Ikarus 280.26, z manualną skrzynią biegów) oraz Ikarusie 280.58 z automatyczną skrzynią biegów, z MPK Częstochowa. Jeden zakup spalił na panewce, bo najpierw autobus był niezbędny fundacji, a potem stanął na silnik. Drugi zakup zaś uniemożliwiło nagłe wycofanie z eksploatacji Solbusów w Częstochowie i potworne braki taborowe, które zmusiły do pozostawienia Ikarusów 280 w ciągłej eksploatacji liniowej.

Podsumowując zebrany powyżej materiał można stanowczo stwierdzić, że zabytkowy Ikarus 280.26 w naszym mieście, to "misja: niemożliwe". Jedyne co nam pozostaje, to solówka należąca do Damiana, ewentualnie radość z podróżowania przegubowcami z automatyczną skrzynią biegów i nowszymi, płatowymi drzwiami.
To już nie to samo, ale co Ikarus, to Ikarus. Wystarczy stanąć na karuzeli lub na końcu naczepy i natychać się jazdą kultowym przegubowcem. Teraz już takich nie robią. Równa podłoga na całej długości, fotele pojedyncze tylko na jednej ze stron, dzięki czemu jest więcej miejsc dla osób stojących, a podróż i przemieszczanie się do drzwi odbywa się w komfortowych warunkach, doskonałe na upalne dni latem okna, z ogromną częścią przesuwną, wąskie słupki okienne, które nie wchodzą w oczy (jak np. w Solarisach - gdzie by nie usiąść tam słupek przed oczyma) i praktycznie zero ohydnego plastiku, to tylko niektóre zalety tego autobusu.

Zatem cała nadzieja w Damianie...


Zdjęcia (14)


Autor: PRZEMYSŁAW BAKAJ

Dodano: 2017-12-12 02:36:36

Temat zaktualizowany przez PRZEMYSŁAW BAKAJ dnia 2018-11-08 04:12:16


Wszelkie zdjęcia zamieszczone w galerii należą do ich autorów. Wykorzystanie możliwe jedynie po uzyskaniu pisemnej zgody autora!